Tartaki, papiernie, zakłady meblarskie – to obiekty, w których pył drzewny i łatwopalne materiały stanowią codzienność. Remont dachu w takim miejscu metodą tradycyjną, z użyciem palników gazowych, oznacza wprowadzenie otwartego ognia do strefy zagrożenia wybuchem. Wystarczy iskra, podmuch wiatru i nagromadzony pył, by doszło do tragedii. Z tego powodu w tych branżach technologia „na zimno” – to wymóg bezpieczeństwa.
Palniki gazowe a strefy zagrożenia
Tradycyjna renowacja dachu papą termozgrzewalną wymaga rozgrzania materiału do temperatury kilkuset stopni. Palnik gazowy generuje otwarty płomień, który w normalnych warunkach budowlanych jest standardowym narzędziem pracy. Problem pojawia się, gdy dach znajduje się nad halą pełną trocin, pyłu celulozowego lub składowanych płyt drewnopochodnych.
W zakładach drzewnych i papierniczych obowiązują restrykcyjne przepisy dotyczące stref zagrożenia wybuchem. Wprowadzenie źródła ognia do takiego obszaru wymaga szczególnych procedur, a często jest całkowicie zabronione. Właściciel staje więc przed wyborem: albo wstrzymać produkcję na czas remontu i przeprowadzić kosztowne zabezpieczenia, albo poszukać technologii, która ognia nie wymaga.
Dyspersja asfaltowo-gumowa: renowacja bez płomienia
Dyspersja asfaltowo-gumowa Flexconnect Elastic to materiał, który zmienia zasady gry. Jest bezrozpuszczalnikowy, bezwonny, niepalny i całkowicie bezpieczny przy stosowaniu. Nie wymaga podgrzewania ani użycia otwartego ognia – nakłada się go na zimno, bezpośrednio na przygotowane podłoże. Co więcej, nie trzeba zrywać starej powłoki dachowej, co eliminuje kolejne źródło potencjalnego zagrożenia – pył i odpady powstające przy demontażu.
Dla branży drzewnej i papierniczej ma to znaczenie zasadnicze. Ekipa remontowa może pracować na dachu, podczas gdy pod spodem toczy się normalna produkcja. Brak płomienia oznacza brak ryzyka zaprószenia ognia. Brak rozpuszczalników organicznych eliminuje opary, które mogłyby reagować z pyłem zawieszonym w powietrzu.
Restrykcyjne procedury BHP
Sama technologia to jednak dopiero połowa sukcesu. Równie istotne jest to, kto i jak ją stosuje. Praca na dachu zakładu w strefie zagrożenia pożarowego wymaga zespołu, który rozumie specyfikę takich obiektów i przestrzega procedur bezpieczeństwa bez kompromisów.
Przy malowaniu natryskowym ekipa skrupulatnie kontroluje prędkość wiatru, by materiał nie roznosił się na teren zakładu i nie osiadał na składowanych surowcach. To szczegół, który w innych warunkach można pominąć – w tartaku czy papierni decyduje o bezpieczeństwie całego obiektu.
Zespół, który zna się na rzeczy
Renowacja dachu w strefie zagrożenia wybuchem to nie zadanie dla przypadkowej ekipy. Potrzebni są ludzie przeszkoleni, doświadczeni i zgrani ze sobą. Stały zespół realizacyjny nie zmienia się z sezonu na sezon – pracownicy nie zjeżdżają do domów po zakończeniu prac, lecz tworzą zgraną grupę, która zna procedury i potrafi reagować w sytuacjach wymagających szczególnej ostrożności.
Pracownicy przechodzą regularne szkolenia BHP – zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne z zakresu pierwszej pomocy. Posiadają badania wysokościowe uprawniające do pracy powyżej jednego metra oraz certyfikaty na obsługę sprzętu: rusztowań, podestów ruchomych, wind dekarskich. To nie formalność, lecz gwarancja, że każdy członek ekipy wie, jak zachować się na dachu obiektu przemysłowego.
Ciągłość produkcji w branżach wysokiego ryzyka
Dla właściciela tartaku czy papierni przestój produkcji to poważny problem finansowy. Tradycyjny remont dachu z użyciem ognia często wymusza przerwę w działalności – ze względów bezpieczeństwa nie można prowadzić prac nad czynnym zakładem. Każdy dzień bez produkcji to strata, której nie da się nadrobić.
Technologia „na zimno” eliminuje ten problem. Dach o powierzchni 10 000 m² można odnowić w około 30 dni, a przez cały ten czas hala funkcjonuje normalnie. Brak ognia, brak toksycznych oparów, brak konieczności ewakuacji pracowników czy zabezpieczania materiałów. Produkcja idzie swoim torem, a szczelny dach powstaje nad głowami pracowników.